
Jak przygotować opryskiwacz do zimy?
Dla tych, którzy zakończyli już na ten sezon ochronę sadów (niektórzy sadownicy chronią jeszcze przed chorobami kory i drewna) przygotowaliśmy kilka wskazówek niezbędnych dla bezpiecznego przezimowania naszego opryskiwacza. O rady poprosiliśmy Pana Mateusza Smardza z firmy Smardz Fruit, który zajmuje się projektowaniem, budową, ale także modernizacją maszyn rolniczych.
Redakcja: Dlaczego tak ważne jest odpowiednie zabezpieczenie opryskiwacza na zimę? Czy to w znaczący sposób będzie wpływało na przedłużenie jego żywotności?
Mateusz Smardz: Opryskiwacz jest jedną z najważniejszych maszyn w gospodarstwie sadowniczym. W interesie gospodarza leży, aby jego użytkowanie było jak najbardziej efektywne i niedrogie. Odpowiednie przygotowanie opryskiwacza przed zimą, zabezpieczenie go przed ujemnymi temperaturami jest wskazane, ponieważ eliminuje ryzyko szkód wyrządzonych przez mróz. Tutaj najczęściej nasuwa się na myśl pompa – koszt naprawy może wahać się od jednego do nawet kilku tysięcy złotych.
Redakcja: Gdzie powinien stać opryskiwacz zimą?
Mateusz Smardz: Moim zdaniem, najważniejsze, aby opryskiwacz, jak i inne maszyny przechowywać w suchych, przewiewnych pomieszczeniach. Jeżeli dobrze przygotujemy maszynę do niskich temperatur, nie będziemy musieli się obawiać mrozu.
Redakcja: Czym myć opryskiwacz? Wystarczy zwykła woda?
Mateusz Smardz: Ciężko jest domyć opryskiwacz samą wodą, nawet w sytuacji, kiedy odpowiednio wcześniej oliwimy zestaw przed pryskaniem. Jest wiele środków do wyboru. Najbardziej popularny środek wśród rolników to Dimmer.
Redakcja: Jak dbać o pompę? Czy na zimę zalać ją płynem chłodniczym lub tym polecanym do spryskiwaczy?
Mateusz Smardz: Są 2 sposoby zabezpieczania pompy. Pierwszy to upuszczenie płynów z pompy, filtrów i rozdzielacza. Wymaga to więcej zachodu niż zalanie płynem, a w starszych opryskiwaczach może się okazać, że taka operacja będzie potem wymagała naprawy, bo może urwać się korek spustowy, zerwać gwint w korpusie pompy. To najczęstsze problemy rolników, z jakimi spotykamy się na wiosnę. Jak już Pani wspomniała, zalewanie jest skuteczne, ale polecałbym jednak płyn chłodniczy zamiast płynu do spryskiwaczy. Jest trochę droższy, ale jest nieszkodliwy dla membran i uszczelek. W zależności od opryskiwacza i jego wyposażenia potrzeba od 5 do 15 litrów płynu. Polecam wlać do zbiornika, włączyć wałek, przepuścić przez filtry, pompę, rozdzielacz i rozpylacze.
Redakcja: Niektórzy twierdzą, że pompę na zimę trzeba odłączyć, czy to prawda?
Mateusz Smardz: Jeżeli zalewamy opryskiwacz płynem to nie ma takiej potrzeby.
Przy spuszczaniu wody z układu polecam odkręcić przewód ssawny i tłoczny, odkręcic spust i przekręcić wałkiem, aż wyleci cała woda.
Po tej operacji można złożyć z powrotem.
Redakcja: Czy jakieś części można nasmarować, żeby były zabezpieczone przed korozją?
Mateusz Smardz: Oczywiście, warto uzupełnić wszelkie braki, uszczerbki w lakierze, jeśli takowe wystąpiły. Warto sprawdzić również stan wału pod zbiornikiem. Taki przegląd to okazja do przejrzenia, przesmarowania wszystkich podzespołów, by wyeliminować ewentualne poważne awarie w przyszłym sezonie i mieć sprzęt gotowy do ochrony.
Redakcja: Niektórzy mówią o wykręcaniu rozpylaczy, ale to chyba nie jest konieczne?
Mateusz Smardz: Najważniejsze to żeby podczas mrozów były suche.
Osobiście polecam wykręcić i porządnie wyczyścić, ewentualnie stwierdzić uszkodzenia lub zużycie, jeżeli takie czynności nie były przeprowadzane wcześniej.
Teraz sadownicy mają więcej czasu na zrobienie przeglądu swojego sprzętu. Tego czasu może zabraknąć wiosną.