
Mrozy okazały się niestraszne dla mszyc?
Chociaż za oknem na razie wiosny nie widać, to ocieplenie w najbliższych dniach na pewno przyniesie przyśpieszenie wegetacji. Po zimowych spadkach temperatur, gdzie w wielu miejscach termometry wskazywały nawet -30°C pojawiła się nadzieja, że taki przebieg pogody znacznie zredukuje zagrożenie ze strony szkodników, takich jak np. mszyce.
Ja jednak nie byłem takim optymistą, pamiętajmy, że cześć szkodników zimuje w glebie, w strefie korzeniowej, czy na podkładce, np. bawełnica korówka. W czasie, gdy występowały mrozy w większości na glebie znajdowała się warstwa śniegu, która stanowiła idealną izolację dla szkodników. W ostatnich sezonach w wielu sadach obserwowaliśmy wysoką presję mszyc. Stąd w trakcie cięcia zimowego można było zaobserwować na pędach jabłoni liczne złoża jaj mszycy jabłoniowej. Wielu sadowników bagatelizowało te objawy sądząc, że mróz zniszczył jaja. Wystarczyła jednak próba wazonowa i po kilku dniach wraz z pojawiającą się zieloną tkanką roślin, z jaj wyszły również mszyce, którym nie straszna była minimalna temperatura z sadu, z którego pobrane zostały pędy -28°C. Takie obrazki zaobserwujemy za kilkanaście dni w naszych sadach. Będzie to kluczowy moment dla skutecznej walki z mszycami w nadchodzącym sezonie.
Dlatego zachęcamy do lustracji, jeżeli na pędach znajdują się czarne błyszczące punkty – są to właśnie jaja mszyc. W poprzednich latach standardem (nie zawsze dobrym) wielu sadowników było wykonanie w fazie mysiego ucha zabiegu preparatami zawierającymi chloropiryfos. Substancja ta obecnie jest wycofana z obrotu. Dobrą alternatywą są zabiegi olejem mineralnym, dla dobrego efektu ważny jest termin wykonanego zabiegu – moment pojawiania się form ruchomych szkodnika. Zazwyczaj jest to faza ,,mysiego ucha”. Termin ten wśród wielu sadowników budzi obawy, wywołania fitotoksyczności. Dlatego warto sięgać po produkty wysokiej jakości jakim jest Bertone.
Komentarze