
"Przetwórnie mogą płacić 60 groszy za kilogram jabłek przemysłowych"
Niedawno w powiecie siedleckim gościł wicepremier, minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Henryk Kowalczyk. W Mordach i Opolu w gminie Siedlce spotkał się on z sadownikami, którzy domahą się interwencji ze strony państwa, w związku z dramatycznie niskimi cenami jabłek.
– Jeśli za kilogram jabłek przemysłowych oferuje się nam 30 groszy, to jest to cena absolutnie nie do zaakceptowania. Taka cena jest bardzo odległa od kosztów produkcji. Nie pokrywa ona nawet wydatków na zbiór jabłek, nie licząc bardzo kosztownych zabiegów agrotechnicznych. – mówili sadownicy.
Producenci jabłek domagali się interwencji ze strony państwa.
– Jeśli cena węgla jest zbyt wysoka, to rząd odgórne stabilizuje ją na określonym poziomie. Powinien też działać jakby w odwrotną stronę i stosować interwencję w cenach skupu jabłek, określając ich minimalną cenę. Kiedyś nie mieliśmy problemów ze zbytem owoców w dobrej cenie, bo ustawiały się po nie TIR-y zza wschodniej granicy. Potem polityka rządu sprawiła, że import jabłek do Rosji został całkowicie zablokowany. To teraz rząd nie może pozostawiać nas na lodzie. – powiedział jeden z sadowników.
Zgromadzeni sadownicy mieli swój sposób na walkę z tym cenowym dyktatem.
– Myślę, że problem niskich cen można rozwiązać, wprowadzając dopłaty do karczowania sadów... – uznał prezes związku sadowników z Lipna koło Łosic Michał Michaluk.
Sadownik zażądał od ministra jasnej deklaracji: że jeśli ceny owoców nie ustabilizują się na poziomie gwarantującym choćby minimalną opłacalność produkcji, to właśnie taki mechanizm dopłat zostanie wprowadzony. Dopłaty do karczowania miałyby wpłynąć na przetwórców, aby zawierali z sadownikami długoterminowe umowy na dostawy owoców po godziwej cenie.
Minister Kowalczyk uznał, że propozycja jest warta przemyślenia.
– Przetwórcy wykorzystują niestety swoją uprzywilejowaną, często monopolistyczną pozycję. I taki projekt przemówiłby im do rozsądku. Może wreszcie zaczęliby uczciwie traktować rolników. Uważam, że przetwórnie mogą płacić 60 groszy za kilogram jabłek. – powiedział Henryk Kowalczyk.
źródło: Tygodnik Siedlecki
Komentarze
Gdyby sadownik mogl zapłacić za zbiór 10 PLN na h to nie płaciłby 20....prawda???
Zatem trzeba jeszcze dosadzic
Jest za dużo jabłek i każdy pośrednik wykorzystuje sytuację.
Koszty wzrosły a cena jabłek dla producenta jak 20-cia lat temu.
To teraz widzisz jakie wtedy robiłeś kokosy i co się dziwić,że tak dużo osób w to wchodziło