
Kto da mniej?
Podobno naszą narodowa cechą jest narzekanie. Sadownicy narzekają na pośredników, przetwórnie, ministerstwo, ale głównie na niskie ceny i brak opłacalności. Może zanim zaczniemy wymagać od przetwórni i władzy, sami zadbajmy o swój interes? Mowa przede wszytskim o trzymaniu ceny, przyjamniej tam, gdzie się da.
Doskonałym przykładem jest sytuacja, która miała miejsce niedawno w jednym z mediów społeczościowych. Kupiec wystawia ogłoszenie z prośbą o oferty z cenami wiśni deserowych. Jest dopiero początek zbiorów, więc cena jeszcze się nie wyklarowała. W celu wybadania rynku zamieszcza ogłoszenie, aby zorientować się, za ile producenci są w stanie wiśnie sprzedać.
Sadownicy w komentarzach równo „cenią się” na 4 zł/kg. Jeśli chodzi o wiśnie rwane bez ogonka jest to naprawdę dobra cena. I tu wszystkim należy się pochwała. W pewnym momencie z tłumu wyłania się czarna owca, która oferuje swoje owoce po 3,50 zł/kg.
To wirtualne odzwierciedlenie rynku hurtowego. Można powiedzieć – symulacja. Oczywiście, każdy może sprzedać w dowolnej cenie, nawet poniżej kosztów. Jednak w sytuacji, gdy widoczny jest popyt i jedność cenowa wcześniejszych ofert, trudno określić, czym motywowane jest świadome zaniżanie ceny. W czasach niskich cen i walki ze zmową cenową takie zachowanie bardzo dziwi. W żart ciężko uwierzyć. Jakość owoców była niższa? W takim przypadku warto byłoby to podać.
Takie sytuacje zdarzają się częściej w rzeczywistości, niż w Internecie. W tym sezonie dwuzawodowcy najbardziej psują rynki hurtowe. Solidarne "trzymanie" ceny kończy się w momencie, kiedy czas wracać do domu, bo czekają inne zajęcia. Są i tacy, którzy od razu zaczynają sprzedaż taniej niż wszyscy, bo nie chce im się siedzieć na rynku. Smutne to, ale prawdziwe.
Nikt nie zadba o nas, jeśli sami o siebie nie zadbamy. Warto mieć na uwadze też stawki dla pracowników. W tym sezonie niektórzy gospodarze pragnąc skusić rwaczy oferują już 1,00 zł za kilogram wiśni z ogonkiem. Ile będzie za rok? Dwa? Producent wystawiający cenę 3,50 zł/kg nie tyle godzi się na niższą cenę, co sam ją oferuje i psuje rynek, więc postępuje jeszcze gorzej, niż pśrednicy próbujący ugrać wyższe marże. Godząc się na coraz niższe stawki za owoce, a jednocześnie na coraz wyższe stawki zbioru, sami zapędzimy siebie w kozi róg – róg bankructwa.
Komentarze
Dziękuję wujku dobra rada:)
Możesz już wyjąć kij z tyłka;)
Podaje sie paczkę....kumasz???
I mamy szambo za grosze na bronkach..nie można podać dobrego towaru za godziwą cenę bo szambiarz musi na drugą zmianę do faureci albo ferrero