
Zdarza się, że na Broniszach zabraknie miejsc...
Pomimo tego, że w tym roku wyprodukujemy niezaprzeczalnie mniej jabłek, zdarza się, że na rynku hurtowym w Broniszach brakuje miejsc. Jest to dość ciekawe zestawienie faktów, na pierwszy rzut oka zupełnie sprzecznych. Takie sytuacje miały miejsce już kilkukrotnie we wrześniu.
Tak też było w ubiegłym tygodniu. Sprzedających było tak wielu, że zapełnili alejki z owocami twardymi, owocami miękkimi, aż do ziemniaków. Pełna była także „poprzeczka”. Co ciekawe, najczęściej zdarza się taka sytuacja w nocy ze środy na czwartek.
W końcu kierownictwo zamknęło wjazd na rynek na około trzy godziny. Oczywiście było to najlepsze z możliwych rozwiązań. Nikt nie chciałby płacić za bilet i jeździć kilkadziesiąt minut w poszukiwaniu miejsca. Pracownicy rynku na bieżąco monitorowali sytuację. Po około trzech godzinach zdecydowano o otwarciu bramek.
Jakiś czas temu pisaliśmy o tym, skąd tylu sprzedających na Broniszach. Jesienny okres zbiorów zazwyczaj był dobrym okresem w handlu hurtowym. Powodem ku temu była mniejsza liczba sprzedających, którzy zajęci byli pracą w sadzie. W tym roku, mimo szczytu zbiorów, alejki są wypełnione sprzedającymi. Dlaczego? Przyczyn jest co najmniej kilka. Przeczytaj całość -----> Skąd tylu sprzedających na Broniszach?
Komentarze
,to se pan poczekaj, ale jak pan klatek nie podstawisz,albo staniesz, gdzie nieożna,to 80 zł i ******** kogo obchodzi.Sami UBECY w ochronie i co się dzieje, pozdrawiam kolegów, nie dajcie się!
Trzeba zwiększać produkcję bo inni wejdą na nasze miejsce