
Rozmowy w kolejce z przemysłem
Ależ mi się dostało od Państwa za ostatni artykuł o widmie zniesienia sankcji na Rosję i powrocie tam naszych jabłek! Jestem jednak przerażony tym, co czytam. O zniesieniu sankcji aż huczy w Brukseli, mówią o tym wszyscy politycy na kontynencie, niezależnie od zapatrywań na politykę wobec Rosji.
To, że w naszych telewizjach temat nie istnieje, to jedno. Zresztą w tych mediach nie istnieje nic wartościowego. Jednak wystarczy sięgnąć po takie tytuły jak Financial Times, który w artykule z 28 stycznia świetnie to opisuje. Niezależnie od sposobu rozwiązania problemu ukraińskiego, zniesienie sankcji będzie jego częścią. Ciekawe, że nikt z moich krytyków nie oskarża brytyjskiej gazety o pogoń za kliknięciami.
Chciałbym, aby nasze rozmowy sadownicze nie zamykały się w kwestii cen przemysłu i przewagi opryskiwacza dwuwentylatorowego nad jednowentylatorowym. Chcę sadowników, którzy widzą, rozumieją świat i się nim interesują, w tym jego wpływem na sadowniczy biznes.
Dwa miesiące temu wywiadu w podcaście Elektryfikacja Jakubowi Wiechowi udzielił Witold Jurasz. Żadna z tych postaci nie budzi mojej nadmiernej sympatii, ale nie sposób odmówić Juraszowi, że jako były dyplomata z Mińska oraz aktywny publicysta polityki międzynarodowej rozumie, w którą stronę to wszystko zmierza. No i nie uwierzycie Państwo – mówił o przygotowaniu się na obustronne zniesienie sankcji.
Dwa miesiące temu! Potem mamy publikację Financial Times ze stycznia, a w środku lutego ktoś mnie oskarża o szukanie sensacji. Jeśli my – jako cała branża – będziemy posiadać takie rozeznanie w otaczającym nas świecie, to dalej będziemy tonąć w dyskusjach o traktorach i platformach. Tylko pamiętajmy, że wpływ międzynarodowych sankcji na naszą branżę jest o niebo większy niż wpływ nawet najlepszego traktora czy platformy.
Wbrew temu, co myśli większość komentujących, to najlepiej właśnie klikają się artykuły o nieuczciwie ważonych skrzyniach na sortowni czy wypadku auta z jabłkami w drodze na przetwórnię. Tylko że wszystkie te sensacyjne kwestie mają niewielki wpływ na nas i nasze biznesy. Chciałbym, aby nasze rozmowy krążyły wokół cen jabłek w Port Saidzie, Damiettcie czy chociażby słoweńskim Koprze. Tak jak w USA standardem jest podawanie cen jabłek w formule FOB, która stanowi podstawę dalszych wyliczeń i rozmów branżowych.
W ostatnich dniach w Nowym Jorku, oficjalnie na kolejnej sesji ONZ, a nieoficjalnie na rozmowach z administracją nowego prezydenta USA, był ambasador Białorusi przy ONZ – W. Rybakow. Na Białorusi bardzo wiele mówi się o tej wizycie, bo składał on szerokie – jak nigdy – wyjaśnienia Łukaszence. Wszyscy są przekonani, że właśnie omawiano warunki zniesienia amerykańskich sankcji, tym bardziej że w środę był jeszcze jeden wysłannik Waszyngtonu w Mińsku.
Chcę, abyśmy rozmawiali o sadownictwie w kontekście świata, który na naszych oczach błyskawicznie się zmienia. Tak banalna kwestia jak cena przemysłu jest pochodną wielkiej geopolityki w dużo większym stopniu niż przymrozków i gradu. Świetnie tłumaczy to teoria "centrum-peryferie" Immanuela Wallersteina.
No i właśnie o dyskusji na temat ceny przemysłu jako wypadkowej podziału wartości w łańcuchu dostaw chcę rozmawiać, a nie o tym, czy jutro ona o 1 grosz spadnie, czy wzrośnie. Nasza codzienność zależy od sił, które musimy nauczyć się czytać i rozumieć. Kwestionowanie tematu zdejmowania sankcji i oskarżenia o clickbaitowość dowodzą, jak niewiele nasze środowisko czyta i rozumie z tego, co się wokół nas dzieje. Bardzo chciałbym to zmienić.
Komentarze
Podejżewam nie od dziś że ten komik Rzydeńskij to marionetka która gra do jednej bramki z Pulterem a ciemnota uladlińska ruska i jewropejska nawet jest tego nieświadoma
Jakby większość gumofilców życia poza bramą nie znała