
Kolejna obniżka: Czy wszyscy sadownicy będą zbierali przemysł?
Przemysł tanieje z dnia na dzień. Dziś na większości skupów jest to 0,13 – 0,14 zł/kg. Kolejny spadek cen jabłek przemysłowych przy rosnących z roku na rok kosztach pracy zaczyna sugerować sadownikom konieczność przeliczenia opłacalności zbierania jabłek przemysłowych spod drzew.
Zbieranie przemysłu z ziemi jest ciężką i niewdzięczną pracą, z niechęcią wykonywaną przez pracowników. Przy koszcie godziny pracy wynoszącym 10 zł i wydajności zbierania jabłek z ziemi na poziomie 330 kg/h, koszt ich zbioru wynosi 0,03 zł/kg. Czyli sadownikowi zostaje raptem 10 groszy z kilograma, nie licząc kosztów pracy własnej, a także zblokowania skrzyń, które można byłoby wykorzystać dla jabłek deserowych (a w tym roku w wielu gospodarstwach ich brakuje).
Gdy do tego dodamy negatywne emocje, jakie towarzyszą handlowi przemysłem od początku sezonu, limity i zapisy na skupach (słyszeliśmy nawet, że są sadownicy, którzy kolejkę zajmują już nad ranem) oraz ogólną niechęć sadowników do przetwórców, to sporo producentów zaczyna się zastanawiać czy jest sens zbierać i sprzedawać przemysł?
Nie dość, że zarobek jest niewielki, to jeszcze trzeba się prosić o możliwość realizacji dostaw. Bardzo realnym staje się scenariusz, w którym pod drzewami zostają niepozbierane jabłka. Wegetacja ułożyła się tak, że gotowe do zbioru są już prawie wszystkie odmiany, część już jest na drzewach przetrzymana, ponieważ czekaliśmy na kolor.
Spiętrzenie prac jest duże i poświęcanie czasu na posprzątanie sadu z odrzucanych jabłek wydaje się mało racjonalne, a już na pewno cena nie kusi. Pozostawienie na ziemi owoców odmian miękkich (Szampion, Lobo) spowoduje, że szybko zaczną one gnić, co jeszcze bardziej zniechęci ludzi do zbierania.
Wielu sadowników ma też w tym sezonie problem z rozmiarem owoców, szczególnie Szampion, ale też Golden czy nawet Jonagoldy są niewyrośnięte. Uzbieranie skrzyni przemysłu z jabłek rozmiaru 40-60 mm w ciągu godziny jest już nie lada wyzwaniem, szczególnie, jeśli mamy do pozbierania spore kwatery. Może się okazać, że koszt to wcale nie 0,03 zł/kg, ale sporo więcej, więc sadownikowi też sporo mniej zostanie. A poza tym, jak mówią sadownicy, czy jest sens dorabiać przetwórców?
Komentarze
Ja zbieram skrzynię przy obtrzęsionym jabłku 30min ale jestem sasadownikiem a nie pracownikiem żaden pracownik nie będzie tak zbierał☺
U siebie nie mam co już kupić i gdzie sądzić a musimy zwiększać produkcję bo inni wejda na nasze miejsce a tak wykosimy ich niskimi cenami....
Daj boże jeszcze 3takue lata a na rynku zostaną tylko POLACY
TAK TRZYMAC I NIE POPUSZCZAC PANOWIE....ZEBRAC KAZDE JAVLKO!WYCZYSCIC SADY KU CHWALE OJCZYZNY
W Sadownictwie główne podziękowania powinny iść w stronę PSL
Sąsiad z jednym pracownikiem trzachaja i zbierają 25 skrzyń na dzień więc wszystko mozliwe
A nasz skup(potężna jednostka) jest wypełniony towarem po brzegi w soboty a i w piątki nie pracują.
Tak miało byc