
Wyjście z kryzysu
W zasadzie cały świat zachodni ma jakiś odcień kryzysu w produkcji jabłek, nota bene cały świat zachodni ma po prostu kryzys, porównując go do dynamicznie rozwijających się państw Azji. Również amerykańskie sadownictwo stoi przed poważnymi wyzwaniami, aby zachować dobrą rentowność produkcji. Przy czym mamy tutaj na myśli nie tylko wyjście na zero ale taki zysk, który będzie pozwalał utrzymać ludzi w branży, a nie skłaniał ich do szukania lepszej pracy poza sadownictwem. Warto mieć i u nas na uwadze to, że tak naprawdę nie liczy się to czy gospodarstwo będzie "nad kreską" po zakończeniu sezonu, tylko to jak dochody sadowników będą pozycjonowały się wobec dochodów z innych branż.
Wracając jednak do kwestii dochodowości produkcji jabłek w USA, to na grudniowej konferencji w stanie Waszyngton, przedstawiono kryteria dochodowości produkcji według pożyczkodawców. Uważają oni, że sad dochodowy musi mieć 80 ton z hektara i 0,95 USD/kg przychodu aby potencjalna instytucja finansowa była skłonna skredytować produkcję w gospodarstwie, poniżej tych wartości ryzyko niewypracowania odpowiednich zysków jest zbyt duże aby udzielać kredytu. Większość towarowej produkcji rolnej na świecie finansowana jest z kredytu, tak było zawsze, w zasadzie od początku rolnictwa towarowego. Dla wielu z nas może to brzmieć dziwnie, bo nasza wieś jest zdominowana przez gospodarstwa wywodzące się z gospodarstw chłopskich, gdzie kredyt zawsze był ostatecznością i po prostu kojarzył się z biedą, jednak prawda jest taka, że gospodarstwa chłopskie tylko w niewielkim stopniu produkowały na rynek i w społeczności chłopskiej brak jest zachowań rynkowych, w tym umiejętności zarządzania kredytem. Z resztą do dziś u nas pokutują zachowania wywodzące się z samowystarczalnych gospodarstw chłopskich, a nie z folwarków towarowych. Jak więc amerykańscy sadownicy chcą odpowiedzieć na wyzwanie jakim staje się utrzymanie wysokiej dochodowości swoich gospodarstw? Poprawą oferowanego produktu, czyli jabłek.
Jeff Baldwin of Sage Fruit spoke about the most profitable sizes to target for Washington’s top varieties.
“Our retailers want 64s, 72s, 80s and 88s. After that it gets discounted"
Jak zauważył Pan Jeff Baldwin z zrzeszenia Sage Fruit największe pieniądze zarabiają oni na jabłkach w rozmiarach 64, 72, 80, 88. Przekładając to na rozmiary w milimetrach chodzi o jabłka 77,5-86,5 mm. Mają więc zamiar cały czas zwiększać udział tych owoców w plonach i minimalizować pozostałe rozmiary, bo tylko tak daje się utrzymywać wysoką rentowość produkcji. Pamiętam z jakim szyderstwem rok temu spotkał się mój artykuł o "sadzie fabryce", a tymczasem świat właśnie dąży do takiego modelu. Gospodarstwo ma produkować jabłka w konkretnym przedziale rozmiarowym, który gwarantuje najwyższe przychody. Ta potrzeba, wyrażana już od kilku lat, grudniowa konferencja nie jest pierwszą odsłoną tej idei a tylko kolejnym potwierdzeniem trendu z USA, objawia się bardzo silnym dążeniem do uzyskania narzędzi pozwalających na uzyskanie perfekcyjnego plonu. Pisałem w roku ubiegłym o aplikacji do liczenia owoców na drzewach, która pozwala na dość wczesnym etapie stwierdzić jak silnie należy przerzedzić drzewa, aby uzyskać pożądany plon. Największe firmy technologiczne świata w to inwestują i to tylko potwierdza, że trend ten nie jest fanaberią, tylko sposobem na zachowanie wysokiej rentowności produkcji jabłek. My też musimy iść w tę stronę. Wszyscy pamiętamy, że gdy 30 lat temu wybraliśmy inną drogę rozwoju sadownictwa niż reszta świata, który sadził Galę czy Red Deliciousa, a my Mutsu lub Ligola, bo to chcieli kupować Rosjanie, to potem zostaliśmy z tym "jak Himilsbach z angielskim". Wiem, że to trudne, że przy olbrzymiej liczbie zmiennych czynników, wpływających na produkcję jabłek to osiągnięcie perfekcyjnego plonu jest prawdziwym wyzwaniem, ale tylko tak będziemy w stanie zachowywać wysoką rentowność naszych gospodarstw, ale także konkurencyjność polskich jabłek na świecie. Na wspomnianej wyżej konferencji padło też stwierdzenie o defoliacji drzew przed zbiorem jako standardowym zabiegu w sadzie. Coś, co u nas dopiero raczkuje, tam już jawi się jako konieczność, bo tak wysokie są wymagania odnośnie wybarwienia jabłek dwukolorowych jak Gala czy Fuji.
Staram się Szanownym Czytelnikom przekazać, że jeśli będziemy usilnie ignorowali trendy rozwojowe sadownictwa w świecie i będziemy iść swoją drogą, gdzie kwestionuje się nawet konieczność przerzedzania albo intensywność nawożenia wapniem, to będzie to droga na pewno łatwiejsza, tak jak dużo łatwiejsza była produkcja Ligola niż Red Deliciousa, ale zaprowadzi nas to dokładnie tam, gdzie zaprowadziła nas produkcja Ligola.
Komentarze
Bo ludzie nie widzą,że sypniete
Takich puste łby mają sadownicy
Nieustające pasmo sukcesów i zero prawdy
Teraz czytam w necie,że po 15 zł płacili za zbiory w roku 23
Ja raz sypnalem jedna komorę na wiosne bo przez awarie której nie zauważyłem sie jabłko zepsuło
Ja też nie ale kiedyś zawsze jest ten pierwszy raz
Znam takiego co też nigdy nie wysypał na patelnię ;)
Zawsze skupiarz w skrzyniach zabierał z podwórka ,że niby na sortowanie i kiprował u siebie na skupie:)))))serio
Jeszcze nie miałem okazji sypać dobrego jabłka na patelnie więc nie jest chyba najgorzej
Ale w tamtej grupie też są Janusze i taniej podadzą;)
Nie da rady na ten moment
100% pewności nigdy nie ma ale od wczoraj w tej grupie nie jestem
Nie bądź taki pewny,bo może ktoś oddać kilka gr taniej i zostaniesz z ręką w nocniku
A jak ktoś wejdzie na twoje?;)
to się zgadza wejde na miejsce kogoś spoza grupy i będzie musiał wysypać na patelke, życie
Żeby Piotrek miał dużo taniego surowca
Żeby jak ładnie przymrozi dokupić pare ha i sadzić dalej do bólu, hobby i sport wyczynowy w jednym tylko dla co za dużo nie rozmyślają
To po chvj tyle sadzic żeby modlić się o mróz w kwitnienie???
To sadzenie to jakieś hobby czy sport narodowy?;)
Bo ja zawsze pod prąd i wyrywam jablonie
Teraz to się montuj zraszacze i daje na tace żeby wszędzie równo trzepnęła
Daj na tacę i zamów mszę w intencji -6 u sąsiadów
Raz na 10 lat
Bo w tym roku zezarl go parch
Ligol to już Pan Ligol
To zabawa dla klubowych odmian za które są dobre pieniądze,a które słabo się wybarwiają
Dla standardowych odmian szkoda czasu i kasy
Toż to dopiero doradcy zawzięcie wkładają nam do głowy jak ważne jest jesienne odżywianie liści i ile to korzyści dla drzewa, pąka to przynosi... Jak to..