
1,05 zł za przemysł to dużo czy mało?
Popyt na jabłka przemysłowe, różnorakiego przeznaczenia, utrzymuje się na dość wysokim poziomie, choć zamówienia na inne rodzaje niż na ZSJ falują. Wszystko to powoduje, że ceny jabłek za ZSJ utrzymują się na poziomie powyżej 1 zl/kg, co jest relatywnie wysoką ceną, nie widzianą bardzo dawno.
Piszą o tym różne branżowe media, choć zawsze znajdzie się ktoś, kto wypomni, że ileś tam lat temu, to było nawet 1,2 zł/kg, a drudzy muszą koniecznie dodać, że jakby uwzględnić inflację kosztów produkcji, to dziejsza złotówka to nic więcej niż 50 groszy z przed dekady. Takie pseudomądre komentarze są nad wyraz powszechne, tylko niewiele wnoszą do rozumowania rzeczywistości. Tak, wiem, że już u św. Tomasza z Akwinu mieliśmy koncepcję ceny sprawiedliwej, opartej o koszty wytworzenia, ale szkoła z Salamanki dość szybko wyjaśniła błędy w rozumowaniu Akwinaty. W XVI wieku hiszpańcy duchowni dość jasno wyjaśnili, że wartości towaru nie mierzy się kosztami jego wytworzenia. Dlatego argument o inflacji cen środków produkcji jest całkowicie absurdalny. Naprawdę na to ile obecnie kosztuje jabłko przemysłowe nie ma znaczenia wzrost cen środków ochrony, paliwa czy robocizny. Nie rozumiem więc wspominek, że kiedyś jabłko było po 80 groszy, ale za to robocizna po 6 zł/h, więc więcej zostawało niż z obecnej złotówki. W XVII wieku cebulka tulipanów w Amsterdamie kosztowała tyle, co dom w tym mieście. Tylko jakie to ma przełożenie na obecną sytuację cenową domów i tulipanów w Holandii? W 2014 roku mieliśmy zbiory na poziomie 3,2 mln ton, co było wówczas rekordem. Dziś 3,2 mln ton to mamy w roku nieurodzaju. Widzicie Państwo różnicę? W XVI wieku hiszpański teolog Luis Saravia de la Calle przedstawił dogłębną analizę rzadkości dóbr jako podstawy wyznacznia ich cen. Akurat wtedy Hiszpania zmagała się z megainflacją, która była spowodowana napływem ogromnej ilości złota. Nawet złoto traciło na wartości, bo było go tak dużo. Nieważne ile kosztuje wyprodukowanie czegoś, ważne ile tego czegoś jest na rynku, rzadkość decyduje o wartości a nie koszty. Wystarczy spojrzeć na historię swoich gospodarstw i sprawdzić ile ton zbieraliście Państwo w 2010 roku z hektara a ile zbiercie dziś. Wydajność nowych sadów to jest niebo a ziemia w porównaniu z sadami zakładanymi 20 lat temu. Wraz z wydajnością spadają koszty jednostkowe. Przeliczanie wartości jabłek przemysłowych z poprzedniej dekady do dzisiejszych raealiów nie ma najmniejszego sensu. To zupełnie inne sady, inne sadownictwo i inna produkcja.
Aktualna cena jabłek na poziomie 1,05 jest naprawdę wysoką ceną, oczywiście relatywnie do poprzednich lat. Zerkanie wstecz dalej niż 5 lat jest bez sensu. Naprawdę, zupełnie nieważne jest ile ktoś wpakował pieniędzy w ich wyprodukowanie, nieważne jak drogie są nawozy, opryski czy robocizna, nieważne jest ile te owoce kosztowały 10 lat temu. Liczy się czy tu i teraz mamy przewagę podaży czy popytu.
Komentarze
Idąc tokiem rozumowania autora tego miernego wywodu, rekordowe ceny to były w latach 90-tych przed denominacją złotówki...
To tacy geniusze jak ty powiązali cenę deseru z ceną przemysłu zamiast z kosztami produkcji i marżą
Bo za 20 gr więcej niż przemysł wam opłaca się produkować deser
Powinno Cię obchodzić ile kosztuje przemysł bo w tym chorym kraju właśnie jego cena decyduje o cenie deseru
Dla mnie też może być i 15gr tyło żeby wtedy deser miał cene a tak nie jest
Jak dla mnie to co roku powinno być 15 gr bo nie żyje z przemysłu
Jak się nie opłaca to go po prostu nie zbieram i zostaje w sadzie
Ten 1 zł za przemysł odnoszę tylko do 1zl za bułkę w piekarni by uzmysłowić głąbom że jabłko jest z tanie bo za dużo zasadzili