
Ostatnie dostawy Pirosa znajdują nabywców
Porównanie okresów handlu odmianą Piros w 2018 i 2019 roku przynosi wiele ciekawych wniosków. Jak wiadomo, owoców w tym roku jest znacznie mniej. Na razie niespecjalnie przekłada się to na ceny, a według wielu sadowników, stawki nie są adekwatne do tegorocznych ilości. Jednak wyraźne wzrosty cen przemysłu dają dobre widoki na jesienne ceny deseru.
W ubiegłym roku rynki hurtowe były wprost zalane Pirosem. Setki ton stało w chłodniach, przeczekując „górkę”. Wielu sadowników sprzedało drobne sorty po śmiesznie niskich cenach lub przeznaczyło je na przemysł. Często wracano z rynków hurtowych z niesprzedanym towarem. Trudno było znaleźć zbyt na drobniejsze owoce tej odmiany, kiedy na rynku były już dostępne "grube" sorty Paulareda i Delikatesa poniżej 15 zł za klatkę.
W tym roku sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Wielu sadowników zrywało i sprzedawało Pirosa „na zielono” lub od razu, gdy tylko pojawił się rumieniec. Obecnie na rynkach hurtowych obecne są już bardzo małe ilości Pirosa. Grupy producenckie nie chcą już handlować tą odmianą, bo jest przejrzała, a owoce spalone przez słońce i dotkliwą suszę. W tym momencie ostatnie małe jabłka (60 – 70 mm) znajdują nabywców hurtowych po cenach od 15 do 20 zł za skrzynkę – w 2018 były sypane na przemysł.
Powyższa sytuacja daje obraz popytu, jaki nas czeka. Na przykładzie tej odmiany widać wyraźnie, że drobniejsze, niższej jakości owoce (nie tylko jabłka) znajdą nabywców i nic nie powinno się w tym roku zmarnować.
Komentarze